Recenzja: „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji” Charlotte Cho

wpis w: Kącik czytelniczy | 13

sekrety urody koreanek

Kochani! Jak pewnie zdążyliście zauważyć, blog przez okres wakacyjny przeszedł sporą przemianę. O metamorfozie, która tutaj zaszła, zdążyłam Wam już opowiedzieć co nieco na moim Facebooku (niezorientowanych odsyłam na fanpage). Wprowadziłam również ogólnodostępny terminarz postów. Będzie się on pojawiał na początku każdego miesiąca i zostanie przypięty u góry strony – zapraszam do zapoznania się z tematami, które zostaną poruszone jeszcze w październiku. Dziś natomiast przedstawiam Wam pierwszy wpis z kategorii KĄCIK CZYTELNICZY! Mam nadzieję, że Wam się spodoba i ta seria na stałe zagości na blogu.

Na pierwszy ogień przygotowałam recenzję bardzo popularnej ostatnio książki, której można bez wątpienia nadać miano bestsellera – „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji”. Jej autorką jest Charlotte Cho – Koreanka wychowana w Kalifornii, właścicielka sklepu Soko Glam z koreańskimi kosmetykami.
sekrety urody koreanekInformacje wstępne
Przechadzając się po księgarni nie byłam w stanie przejść obok tej pozycji obojętnie. „Sekrety urody Koreanek” ubrane są w piękną, pudrowo-różową okładkę, która zdecydowanie przyciąga wzrok. Po wzięciu do ręki i przeglądnięciu paru stron wiedziałam, że to coś dla mnie! Książka jest naprawdę pięknie zilustrowana. Przed każdym rozdziałem znajduje się duży obrazek stanowiący pewnego rodzaju ściągę, na której wypunktowane zostały najważniejsze informacje dotyczące danego fragmentu lektury.
sekrety urody koreanekKsiążka napisana jest prostym, łatwym do zrozumienia językiem. Czyta się ją bardzo szybko. Ważniejsze informacje (do zapamiętania), zostały wyróżnione w formie tabel, różowych ramek z hashtagiem #sekretsoko lub przedstawione jako wywiady z ekspertami, co zdecydowanie ułatwia odnajdywanie interesujących nas treści nawet po zakończeniu lektury. Książka składa się z ponad 200 stron podzielonych na: wstęp, 11 rozdziałów oraz podziękowania. Tematem przewodnim jest oczywiście pielęgnacja cery, ale możemy znaleźć tu także porady dotyczące makijażu/mody, dowiedzieć się jak nasz tryb życia wpływa na kondycję skóry, a nawet udać się w krótką podróż po ulubionych miejscach autorki w Seulu.
sekrety urody koreanekCzy książka  w jakiś sposób zmieniła moje podejście do  pielęgnacji?
Tak, chociaż z większością porad już wcześniej się spotkałam. Na przykład od dawna wyznaję zasadę, że zdrowa cera = zdrowy wygląd, więc jeśli nie zadbamy o nią należycie to żaden, nawet najlepszy makijaż nie będzie w stanie ukryć naszych mankamentów. Powinnyśmy zwrócić większą uwagę na pielęgnację, zamiast nakładać kolejne warstwy korektora czy kryjącego podkładu.

To, co było dla mnie nowe, to materiał zawarty w rozdziale 11 o wdzięcznej nazwie Tajemny koreański rytuał pielęgnacyjny w 10 krokach – bez tajemnic! Tajemnice już odkryłam, a sam rytuał bardzo mnie zafascynował :) Na pewno będę starała się wprowadzić kilka opisanych w książce etapów do mojej porannej i wieczornej toalety.
sekrety urody koreanekDzięki lekturze zaczęłam również zwracać większą uwagę na skład używanych przeze mnie produktów. Staram się unikać słońca i codziennie (nawet w zimie!) nakładać porządny filtr przeciwsłoneczny. Ostatnio poluję również na koreańskie kosmetyki i mam już parę na oku, jednak póki co powstrzymuję się z zakupem – trochę odstrasza mnie cena (zarówno produktu jak i przesyłki).
sekrety urody koreanekPodsumowanie
Uważam, że każda kobieta, niezależnie od tego w jakim jest wieku i jak dużą wagę przykłada do codziennej pielęgnacji, powinna sięgnąć po tę książkę. Oprócz cennych porad i wskazówek związanych z dążeniem do idealnej cery, możemy znaleźć tu wiele informacji odnośnie ogólnie pojętego „dbania o siebie”. Dodatkowo pozycja ta zawiera ogromną wiedzę dotyczącą składu jak i opisu kosmetyków oraz ciekawe i wartościowe porady ekspertów. Mogę zapewnić, że czas spędzony na lekturze upłynie Wam bardzo przyjemnie! :)
sekrety urody koreanek

  • Jakie słodkie grafiki w tej książce! <3

    • Oj tak, mnie również urzekły! :D Choć spotkałam się także z opinią, że są nieco zbyt infantylne. Wiadomo, nie da się dogodzić każdemu – ja w każdym razie je uwielbiam :)

  • Czytalamo tej książce juz jakiś czas temu kiedy wyszła z wydawnictwa i muszę przyznać ze mnie wtedy zainteresowała a potem o niej zapomniała

    • Ja z kolei bardzo długo się do niej przymierzałam – w pewnym momencie ta książka była pokazywana i opisywana dosłownie wszędzie – na Facebooku, Instagramie, a jej recenzje pojawiły się na większości blogów, których głównymi tematami jest uroda czy moda. Chciałam przeczekać to całe bum związane z wydaniem „Sekretów (…)” i powrócić do lektury, gdy poradnik stanie się trochę mniej popularny :)

  • Mój brat mieszkał przez kilka lat w Korei, więc miałam stałą dostawę tamtejszych kosmetyków. Bardzo je sobie chwalę.

    • W takim razie zazdroszczę! :) Od przeczytania lektury zastanawiam się nad złożeniem zamówienia w jednym ze sklepów sprzedających koreańskie kosmetyki, jednak zniechęcają mnie ceny i wysokie koszty przesyłki :/ Póki co będę testować sławne maski w płachcie – na szczęście można je już znaleźć w większości polskich drogerii :D

  • Kurcze, jestem strasznie ciekawa tej książki!

  • Kusi mnie, aby kupić te książkę. Z chęcią też bym ją przeczytała – Twoja recenzja dodatkowo mnie zachęciła :)

    • Bardzo mi miło, że recenzja przypadła Ci do gustu :)

  • Ja niestety kupiłam bardzo zachwalany koreański krem bb firmy Mizon – i bardzo sie rozczarowalam. wygladałam jak w masce, albo może raczej jak.. gejsza? Musiałam po dwóch podejsciach z niego zrezygnować, bo jego kolor był dla mnie zdecydowanie zbyt jasny (nawet jak na krem BB). Koreańskie kremy BB sa zdecydowanie dla dziewczyn z bardzo jasna cerą.
    Ale sam rytuał o ktorym wspominasz wydaje się być ciekawy, choć bardzo czasochlonny.

    • Rzeczywiście, autorka wspomina w poradniku, że koreańskie kosmetyki mają wąską gamę kolorystyczną i w większości są przeznaczone dla jasnej karnacji. Dla mnie to akurat plus, ponieważ posiadam wyjątkowo bladą cerę (szczególnie zimą).
      Mam w planie wprowadzenie tego rytuału do mojej codziennej pielęgnacji, jednak nie wiem czy zdecyduję się na wszystkie kroki. Na razie jestem na etapie poszukiwania odpowiednich kosmetyków :)

  • Jakie Ty masz szczupłe łydki! Taaaaaak bardzo Ci ich zazdroszczę! :D

    A teraz o książce: sama jej jeszcze nie czytałam, chociaż mocno kusi. Wiele dziewczyn bowiem pozytywnie się o niej wypowiada :) Jest więc spora szansa na to, że po powrocie do Polski i ja powędruję po nią do księgarni ;)

    • Haha, dziękuję! :D Nawet się nie zastanawiaj, tylko leć szybko do księgarni i kupuj! Jak najbardziej polecam tę lekturę, koszt zakupu niewielki, a na pewno będziesz zadowolona :)